Ciekawostki neurodietetyczne i nie tylko

24 kwietnia 2026

Czy badanie poziomu witaminy B12 ma sens? Tylko czasem.

Fistaszki

Fistaszki

Choć jest kluczowa dla naszej energii i samopoczucia, to powszechna metoda pomiaru jej poziomu może nas zwieść na manowce.

Tradycyjne badanie laboratoryjne wykrywa obecność kobalaminy (B12), w różnych formach, zarówno tych bardziej aktywnych jak holotranskobalamina, jak i jej bezużyteczne dla nas analogi, np. pseudowitaminę B12. Normy laboratoryjne dla B12 wynoszą około 200-900 pg/ml. Przy poziomie poniżej 400 powinna zapalać się żółta lampka, ale nawet wynik powyżej 900 nie oznacza, że na poziomie komórkowym mamy wystarczająco dużo tej witaminy.

Dlatego lepsze są pośrednie funkcjonalne markery B12: homocysteina, MMA (najlepszy) lub holotranskobalamina. Przy niedoborze aktywnej witaminy B12, homocysteina idzie do góry, co wiąże się z wyższym ryzykiem sercowo-naczyniowym. Ale… chociaż suplementacja witaminami B12 i B9 (kwas foliowy) obniża poziom homocysteiny, to według badań taka interwencja wcale nie zmniejsza ryzyka zawału, a tylko minimalnie obniża ryzyko udaru (10%). Zadbanie o przyczynę niedoboru lub słabego wchłaniania witamin z grupy B dużo lepiej wpływa na układ sercowo-naczyniowy. Tu nie chodzi tylko o dietę, bo nawet przy prawidłowej możemy mieć za mało witaminy B12, jeśli prowadzimy niezdrowy styl życia, mamy niedobór kwasu żołądkowego, zapalenie żołądka, infekcję H. pylori, albo przyjmujemy metforminę bądź inhibitory pompy protonowej (czyli IPP – to ryzykowny lek u niektórych osób, w jednym z badań już po tygodniu stosowania u 7% pacjentów wywołał SIBO - przerost bakterii w jelicie cienkim, o tym jeszcze kiedyś napiszę).

Poza tym, podwyższona homocysteina (przy niedoborze B12) koreluje z depresją i zaburzeniami funkcji poznawczych. Prawdopodobnie dlatego, że może nadmiernie pobudzać receptory NMDA, nasilając tym samym stany lękowe. To kolejne ogniwo łączące metabolizm, stan zapalny i zdrowie psychiczne.

INNE CIEKAWOSTKI:

1. Mówi się, że B12 występuje w mięsie i produktach odzwierzęcych. Ale produkcja witaminy B12 wymaga ponad 30 reakcji enzymatycznych. Dlatego produkują ją wyłącznie bakterie i archeony. Żadne zwierzę ani roślina nie potrafią jej syntetyzować.

Nadmierna higienizacja życia zmieniła nasz kontakt z mikrobiotą, co wpłynęło na mniejszą dostępność witaminy B12 dla nas, jak i zwierząt, a także skład bakterii w jelitach (i pośrednio prawdopodobnie na różne alergie). Dlatego pasza dla zwierząt jest wzbogacana tą witaminą! Przeżuwacze mają bakterie syntetyzujące B12 w żwaczu. Mięso i mleko zawierają B12 nawet bez suplementacji paszy. Jednak w intensywnej hodowli często dodaje się B12 do karmy.

2. Spirulina to nie algi, a bakterie produkujące pseudowitaminę B12. To czasem dotyczy też bakterii jelitowych, które teoretycznie (produkują ją głównie w jelicie grubym, a wchłanianie jest w cienkim) mogą podnieść wynik badania, ale wciąż nie wiemy, jaką formę wyprodukowały. Co więcej, niewiele bakterii jelitowych potrafi produkować witaminę B12, za to prawie wszystkie jej potrzebują i mogą „podkradać” nam jej aktywną formę! Np. słynna bakteria Akkermansia muciniphila (szerokie działanie prozdrowotne w jelicie grubym) wykorzystuje B12 do produkcji propionianu.

3. W marketingu bryluje metylokobalamina, czyli jedna z aktywnych form witaminy B12. Ale… bez względu na formę suplementu (cyjanokobalamina, metylokobalamina, hydroksykobalamina) organizm przekształca ją do pośredniej formy - kobalaminy, a dopiero z niej w komórce może powstać to, co jest aktualnie potrzebne: metylokobalamina lub adenozylokobalamina. Badania pokazują, że u osób bez wady genetycznej wspomniane trzy formy B12 podnoszą poziom B12 równie skutecznie. Metylokobalamina może być lepszym wyborem u osób z rzadkimi chorobami metabolicznymi.

4. Wątroba magazynuje 3–5 mg B12. To zapas nawet na 3–5 lat. Dlatego objawy niedoboru pojawiają się bardzo późno.

5. U osób jedzących warzywa z własnej działki wykazano inny skład mikrobioty jelitowej oraz wysoki poziom B12, nawet, jeśli nie jedzą dużo mięsa.

6. Jedzenie owoców leśnych z runa zwiększa różnorodność gatunkową mikrobioty jelitowej, ale stwarza też ryzyko transmisji pasożytniczej. Sprawa wygląda jednak trochę inaczej, gdy sięgamy po (niepryskane) owoce rosnące wyżej (małe ryzyko kontaktu z fekaliami i moczem nosicieli).

7. Bardzo wysoki poziom witaminy B12 może wynikać z wysokiego poziomu wspomnianej pseudowitaminy, nie należy go jednak ignorować, bo może korelować z chorobą wątroby lub nowotworem.

Na zdjęciu strąki fistaszków, tzw. orzeszków ziemnych. Faktycznie zaliczają się do roślin strączkowych. Ciekawe, ile tu jest na łupinie witaminy B12? Jednak oprócz niej mogą znajdować się tu np. jaja pasożytów, dlatego je myjemy. Zbiory, nie jaja.

Źródła: Nexo i wsp., 2011; Hannibal i wsp., 2016; Vashi i wsp., 2016; Sobczyńska-Malefora i wsp., 2021; Lonn i wsp., 2006; SEARCH Collaborative Group, 2010; Martí-Carvajal i wsp., 2017; Obeid i wsp., 2024; Vashi i wsp., 2016; Durán-Rosas i wsp., 2024; Lo i Chan, 2013; Georgescu i wsp., 2024; Liu i wsp., 2026; Raux i wsp., 2000; Fang i wsp., 2017; Balabanova i wsp., 2021; Watanabe i wsp., 1999; van den Oever i wsp., 2022; Kundra i wsp., 2022; Kundra i wsp., 2024; Kirmiz i wsp., 2020; Paul i Brady, 2017; Azzini i wsp., 2021; Obeid i wsp., 2022; Wicaksono i wsp., 2023; Tefera i wsp., 2018; Malkamäki i wsp., 2022; Umhang i wsp., 2025.